Pęknięty wężyk rzadko pęka nagle.
Uszczelka zwykle nie przestaje działać z minuty na minutę.
Zawias nie urywa się bez ostrzeżenia.
Większość awarii rozwija się powoli.
Przez kilka dni coś delikatnie kapie.
Coś skrzypi.
Coś zaczyna pracować głośniej.
W święta mieszkanie pracuje na pełnych obrotach
Więcej gotowania.
Więcej osób.
Więcej prania.
Więcej kąpieli.
Więcej otwierania i zamykania drzwi.
Więcej używania instalacji.
To trochę jak samochód jadący pierwszy raz od miesięcy w długą trasę.
Jeżeli jakaś część była już mocno zużyta, właśnie wtedy może odmówić posłuszeństwa.
Jest jeszcze jeden powód…
W tygodniu wiele osób myśli:
“Zobaczę po pracy.”
Potem:
“Nie było dziś czasu – sprawdzę jutro.”
A potem przychodzi piątek i więcej czasu żeby dokładniej przyjrzeć się mieszkaniu.
I okazuje się, że zlew od kilku dni przecieka, kaloryfer nie grzeje prawidłowo albo z pralki wydobywa się dziwny dźwięk.
Awaria nie wydarzyła się w piątek.
Po prostu dostała wtedy mikrofon i moc do działania.
Dlaczego weekendowe awarie kosztują więcej?
To prosty rachunek.
Pilny hydraulik w sobotni wieczór.
Elektryk w święto.
Awaryjne otwarcie sklepu.
Ekspresowy dojazd.
Każda z tych usług może kosztować więcej niż identyczna naprawa wykonana w środę rano.
Do tego dochodzi stres i presja czasu.
Bo gdy z sufitu kapie woda, nikt nie chce czekać do poniedziałku.
Czy można temu zapobiec?
Nie wszystkim awariom.
Ale wielu z nich – tak.
Regularne przeglądy mieszkania pozwalają wychwycić oznaki zużycia, zanim przerodzą się w poważny problem.
Warto zwracać uwagę na:
- zawory,
- wężyki doprowadzające wodę,
- uszczelki,
- luźne gniazdka,
- zapach wilgoci,
- nietypowe dźwięki urządzeń,
- pękający/czarny silikon.
To drobiazgi, które łatwo zignorować.
A właśnie od nich zaczyna się większość kosztownych awarii.
Dlatego firmy zarządzające nie lubią… ciszy
Może zabrzmi to zaskakująco, ale brak zgłoszeń przez wiele miesięcy nie zawsze jest dobrą wiadomością.
Czasami oznacza, że wszystko działa idealnie.
Ale czasami oznacza, że najemca nie zgłasza drobnych problemów.
A wtedy istnieje ryzyko, że pierwszy telefon będzie dotyczył już nie drobnej usterki, lecz zalanej łazienki albo uszkodzonej podłogi.
Dlatego profesjonalne firmy zachęcają do zgłaszania nawet niewielkich nieprawidłowości.
Lepiej wymienić wężyk za kilkadziesiąt złotych niż remontować mieszkanie po zalaniu.
Czy mieszkania naprawdę wybierają piątek?
Oczywiście nie.
To my częściej zauważamy problemy wtedy, gdy więcej korzystamy z mieszkania i mamy czas, by się im przyjrzeć.
Jednak z punktu widzenia właściciela efekt jest zawsze taki sam.
Telefon dzwoni wtedy, gdy najtrudniej znaleźć wykonawcę.
Dlatego w zarządzaniu najmem obowiązuje prosta zasada:
Najtańsza awaria to ta, która została wykryta zanim stała się awarią.
Regularne przeglądy, szybkie zgłaszanie nawet drobnych nieprawidłowości i dobra komunikacja między najemcą oraz firmą zarządzającą pozwalają uniknąć wielu kosztownych interwencji w najmniej odpowiednim momencie.
Bo awarie nie patrzą w kalendarz. Ale dobrze przygotowany system zarządzania potrafi ograniczyć ich skutki, niezależnie od tego, czy wydarzą się w środę o 10:00, czy w Wigilię o 21:00.